Za chwilę - po przeczytaniu wpisu - zobaczycie koncert. I dwa świerszcze.
Wyglądają znajomo... To fota na zachętę!
Pytają niektórzy w mailu, czego się tak właściwie uczymy?
Po co ta Szkoła Biblijna? Ile się można uczyć? I czego?
To chyba nuda okrutna... He,he!
Jezus miał ciekawy pomysł. Wziął swoich uczniów na kilka lat.
I uczył ich słowem i przykładem innego stylu życia.
Życia, w którym Bóg nie jest sentymentalnym dodatkiem, tylko realną osobą
w tegoż życia centrum... (ładne zdanie, czyż nie?)
Nie chodzi o negowanie rzeczywistości i ucieczkę od palikotyczniewypadkowowyborczosensacyjnychposmoleńskich newsów.
Ale o to, że skoro wierzę w istnienie Boga, to głupio żyć, jakby Go nie było.
Warto poświęcić czas, żeby Go szukać, znaleźć i poznawać. Osobiście.
Bez patetycznego, rytualnego zadęcia. A jest to możliwe.
W Szkole Biblijnej mamy wykładowców, którzy długie lata swojego życia poświęcili
nie tylko na studiowanie Biblii (tzn. odkrywanie rewelacji i skarbów w niej spisanych),
ale prowadzili (i prowadzą) styl życia zależny od Boga:
często jako misjonarze, gdzieś w dalekich krajach
(bo Livets Ord - lokalny kościół, przy którym działa Szkoła Biblijna -
wysłał już ponad 5 tysięcy misjonarzy do 54 krajów świata!)
Rzućmy okiem na listę przedmiotów:
Charakter Boga - to o tym, jaki jest Bóg. Że chce dać się poznać. Sercem i rozumem.
Usprawiedliwienie - to o przywróconej godności Synów i Córek Boga. tym,
co mamy dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa.
To punkt startowy do nowego stylu życia przez wiarę już teraz.
Co jeszcze?
Autorytet wierzącego. Fundamenty wiary. Modlitwa. Ewangelizacja. Biblijne spojrzenie na kwestię cierpienia. Życie i nauczanie Jezusa. O co chodzi z Izraelem. Naukowe spojrzenie na kwestię stworzenia świata. ... I wiele innych
Wykłady profesjonalne. Przygotowane pod względem akademickim, biblijnym...
Pod każdym względem.
Czas na koncert. KURTYNA!
Połączenie męskiego dynamitu i żeńskiego wdzięku-wow,chciałbym być waszym sąsiadem :)
OdpowiedzUsuń