Znał Gałczyńskiego. TEGO Gałczyńskiego. Jeszcze z okresu studiów
p. Stanisława Młynarczyka na Uniwersytecie Warszawskim.
Przedstawiciel wyjątkowego pokolenia, które dużo przeszło.
I też dzięki temu patrzyło na świat w wyjątkowo dojrzały sposób.
p. Stanisława Młynarczyka na Uniwersytecie Warszawskim.
Przedstawiciel wyjątkowego pokolenia, które dużo przeszło.
I też dzięki temu patrzyło na świat w wyjątkowo dojrzały sposób.
Pracował jako logopeda m.in. w TVN.
- Dobrze! – mawiał z werwą po udanym ćwiczeniu dykcyjnym.
- Dobrze! – mawiał z werwą po udanym ćwiczeniu dykcyjnym.
– A teraz niech pan to powie ze swobodą światowca… - czyli, że można to powiedzieć ładniej.
– No, markizie, spróbujmy jeszcze raz – kto uczył się u Profesora, ten wie, o czym mowa.
Dużo śmiechu, dużo ciepła, a – jakby przy okazji – dużo ciężkiej pracy.
I uskrzydlająca satysfakcja, gdy – co nie było rzadkością – zaczepiał na korytarzu mówiąc:
-Widziałem pana materiał. Świetnie pan to przeczytał. Tak trzymać!
-Widziałem pana materiał. Świetnie pan to przeczytał. Tak trzymać!
Dbał o jakość języka. Nie cierpiał bylejakości, niedbalstwa i językowego niechlujstwa.
No bo skoro można pięknie po polsku prawić, to czemu nie?
No bo skoro można pięknie po polsku prawić, to czemu nie?
Profesorze. To był zaszczyt znać Pana. Uczyć się od Pana. Żartować z Panem. A nawet słyszeć od Pana, że kiedyś byłem blond-chuchro, a teraz jestem łysy drągal. A do tego nicpoń, birbant i urwipołć.
Bo nikt nie napominał jak Pan. Żeby zdania nie zaczynać od "bo".
To była czysta radość rozmawiać z Panem. Bo z Panem, Profesorze, TO SIĘ ROZMAWIAŁO!
To był dyskurs! O życiu, śmierci, tenisie, kotach, polityce, skanerach, Kabarecie Starszych Panów…
I o Jezusie też rozmawialiśmy.
To był dyskurs! O życiu, śmierci, tenisie, kotach, polityce, skanerach, Kabarecie Starszych Panów…
I o Jezusie też rozmawialiśmy.
Profesorze – bardzo Panu dziękuję!
Twardowski Ksiądz z tym swoim tekstem o odchodzeniu znowu miał rację.
Ale co zdążyliśmy przeżyć razem i przegadać, Panie Profesorze, to nasze.

Bro, piękny tekst - naprawdę klasa.thx!
OdpowiedzUsuńMichał, dzięki. ja nie miałam szczęścia znać pana profesora, ale twój tekst naprawdę poruszający. pięknie wspominasz. to cenna i rzadka umiejętność -tak doceniać ludzi! możemy się tego od Ciebie uczyć:)
OdpowiedzUsuń